Jak się to robi
Wchodzisz dziobem do przodu, rzucasz kotwicę dobrze na zewnątrz i cofasz się rufą w stronę skał, luzując łańcuch. Ktoś zabiera długą cumę na brzeg pontonem albo zanosi ją wpław i obkłada wokół skały lub o ucho. Potem to samo z drugiej strony rufy. Naprężasz obie, wybierasz na windzie i jacht stoi trzymany przez kotwicę z przodu i dwie cumy na rufie.
Zrobione porządnie jest to znakomite rozwiązanie. Zajmujesz ułamek miejsca, którego potrzebuje jacht obracający się swobodnie na kotwicy, i tylko dlatego sześć jachtów mieści się w zatoce, w której inaczej stanęłyby dwa. Jacht stoi spokojnie. Nikt nie zjeżdża na sąsiada.
Przetarcie, którego nie zobaczysz na czas
Cuma leżąca na wapieniu przepiłowuje samą siebie. Nie szybko i nie tam, gdzie patrzysz. Skała działa jak papier ścierny, jacht przez całą noc lekko pracuje na fali, a cuma przez osiem godzin przesuwa się kilka centymetrów w przód i w tył po tej samej krawędzi.
To zdecydowanie najczęstsza przyczyna kłopotów i prawie w całości da się jej zapobiec. Przed snem przejdź się wzdłuż obu cum i obejrzyj każde miejsce, w którym cuma dotyka skały. Nałóż na nie coś: kawałek węża, szmatę, stary pokrowiec od odbijacza. Jeśli cuma biegnie przez ostrą krawędź, której nie da się zabezpieczyć, przełóż ją gdzie indziej.
Nie ustawisz się już do wiatru
Jacht na jednej kotwicy sam ustawia się dziobem do wiatru. To nie kwestia wygody, to właśnie trzyma obciążenia na niskim poziomie. Jacht pokazuje pogodzie najwęższą stronę i stoi spokojnie.
Uwiązany dziobem i rufą już tego nie potrafi. Kiedy wiatr się obraca, jacht nie może się przekręcić, więc bierze nowy wiatr w burtę. Obciążenia kotwicy i cum gwałtownie rosną, jacht się kołysze i wszystko robi się głośniejsze. Spokojna noc może zmienić się w ciężką bez tego, żeby wiatr w ogóle przybrał na sile, po prostu dlatego, że zmienił kierunek.
Dlatego pytanie do prognozy brzmi nie tylko, jak mocno będzie wiało, ale czy wiatr się obróci. Jeśli nadchodzi zmiana, która ustawi wiatr w burtę, cumy na brzeg są na tę noc złym wyborem.
Ta awaria, która kończy się hukiem
Jeśli jedna cuma rufowa pęknie, jacht nagle trzymają kotwica i jedna jedyna cuma z jednej strony rufy. Obraca się gwałtownie w jej stronę, kręcąc się na niej jak na zawiasie, a w zatłoczonej zatoce nie ma na to wiele miejsca.
Sygnałem jest obrót, nie odległość
Kiedy cuma puszcza, jacht w pierwszej chwili prawie się nie przemieszcza. To, co robi natychmiast, to obrót. Zanim pozycja zmieni się na tyle, żeby zauważył to alarm liczący odległość, obrót już się dokonał i w to, w co jacht miał uderzyć, już uderzył.
Dlaczego zwykły alarm kotwiczny sobie tu nie radzi
Prawie każdy alarm kotwiczny działa tak samo: zaznaczasz punkt, ustawiasz promień, alarm dzwoni, kiedy jacht wyjdzie poza okrąg. Dla jachtu obracającego się swobodnie jest to dokładnie to, co trzeba, bo jacht faktycznie może znaleźć się w dowolnym miejscu na tym okręgu.
Uwiązany dziobem i rufą nie może. Przesuwa się kilka metrów wzdłuż jednej osi i ani metra dalej. Dlatego okrąg jest albo o wiele za duży, albo o wiele za mały, a oba warianty są złe:
- Ustaw go tak jak do swobodnego obracania, a będzie na tyle szeroki, że jacht dojdzie do skał bez jednego dźwięku.
- Ustaw go ciasno wokół jachtu, a odezwie się za każdym razem, kiedy szkwał przesunie cię o dwa metry.
To drugie jest gorsze, niż wygląda, bo nikt nie wytrzyma alarmu, który ciągle wyje bez powodu. Poszerza się go albo wyłącza, i to dokładnie tych nocy, kiedy jest najbardziej potrzebny.
Jak Anchor Alarm Pro pilnuje cum na brzeg
Dlatego aplikacja ma więcej niż jeden rodzaj cumowania. Wybierz cumy rufowe na brzeg zamiast swobodnego obracania, a wachta zmienia kształt: idzie za korytarzem, w którym jacht faktycznie może się poruszać, zamiast rysować okrąg wokół kotwicy, więc granice leżą tam, gdzie są skały, a nie kilkadziesiąt metrów dalej.
Do tego pilnuje kursu. Zmiana o około 35 stopni sama podnosi alarm, niezależnie od odległości, a to jest właśnie przypadek, którego okrąg nie złapie na czas. Potwierdzony alarm bierze się z mediany pozycji z przesuwnego okna 20 sekund, a nie z jednego odczytu, więc jedna dzika pozycja GPS nie budzi całej zatoki.
- Pięć rodzajów cumowania, nie jeden: swobodne obracanie na kotwicy, boja cumownicza, obszar, który sam narysujesz, cumy rufowe na brzeg i kotwiczenie bahamskie.
- Działa bez zasięgu. Wachta i alarm chodzą w całości na telefonie, co ma znaczenie w zatokach, w których się tak cumuje.
- Za darmo, bez konta, bez abonamentu, na iPhonie, Androidzie i w przeglądarce.
Ustaw kształt wachty, a nie sam promień
Wybierz rodzaj cumowania, kiedy rzucasz kotwicę, a alarm dopasuje się do tego, jak jacht jest naprawdę trzymany. Dla cum na brzeg oznacza to korytarz plus limit obrotu, więc zerwana cuma podnosi alarm jeszcze w trakcie obracania się jachtu, a nie dopiero po tym, jak się przemieścił.
Co robić, czymkolwiek pilnujesz jachtu
- Zabezpiecz każde miejsce przetarcia przed zmrokiem i sprawdź cumy jeszcze raz, jeśli wiatr przybierze.
- W prognozie szukaj zmiany kierunku, nie tylko siły. To obrót, który ustawia wiatr w burtę, psuje noc.
- Niech kotwica dalej pracuje. Cumy na brzeg nie zastępują dobrze osadzonej kotwicy, tylko nie pozwalają ci się na niej obracać.
- Pilnuj kursu tak samo jak pozycji. Jeśli twój alarm potrafi tylko okrąg, ustaw go z zapasem, a w kwestii obrotu polegaj na własnych oczach, bo okrąg nie złapie zerwanej cumy na czas.
- Miej plan na wyjście po ciemku, bo zbieranie dwóch cum z brzegu o drugiej w nocy w rosnącym wietrze jest naprawdę trudne, a idzie dużo łatwiej, jeśli kolejność działań ustaliliście jeszcze za dnia.
To są ogólne uwagi dotyczące sztuki żeglowania, a nie zamiennik własnego osądu, lokalnej wiedzy i prawidłowej wachty. Warunki i dna morskie są bardzo różne.
